♥158.
Brylantowym deszczem spełnienia spadają na mnie twoje niewypowiedziane, aksamitne słowa. Zakwitasz we mnie tęczą najśmielszych pragnień. W szmaragdowych oczach rozpaliłeś ogień szaleństwa. Powietrze drży niecierpliwe wokół nielogicznych Nas. Rubinowe usta spragnione subtelnej pieszczoty przyciągają twój pożądliwy wzrok. Jak bajkowa wróżka rzuciłam na ciebie czar. Zaplątał się we włosach moich cień twój niespokojny. Pod zamkniętymi powiekami amarantowe niebo rumieni się krwawo. Z sufitu sypie się magiczny, złoty piasek. Upojona tęsknotą odpływam w sen na spotkanie.
Bredzę.
sobota, 10 maja 2008
skomentuj 24
♥157.
Ona zapala jego wyobraźnię, uwodząc kocim ruchem, wywołuje burzę pragnienia w ogrodzie jego zmysłów. Sprawia, że nie może zasnąć, dręczony wspomnieniem jej zagadkowego spojrzenia. On powoduje, że topi sie w oceanie jego oczu, zastyga w woskowym stężeniu, kiedy pieści ją lubieżnym spojrzeniem. Nalewa ciepła w czarę jej udręczonego serca. Każdej nocy, gdy nie może zasnąć, maluje jego uśmiech w swoich snach. Ich drżące cienie nie mogą się połączyć, uwięzione w paranoi szydzącego tłumu. W tańcu tęsknoty upijają się własną osobistą samotnością, grzęzną w namiętności dręczeni niemocą, grzeszni. Okrutną rzeczywistość świata, krzywdzące zasady odrzucają jak niepotrzebne śmieci. A jednak tryumfuje strach przed tym zakazanym owocem. Stosunek z własnym szaleństwem. On pyta, czy chce się z nim w to bawić. Ona milczy, niepewnie odwraca wzrok, nie mając nadziei na miłość.
Jednak...niech się spełni.
piątek, 2 maja 2008
skomentuj 64
♥156.
Noc - w objęciach ciemności kołysze czule, uwodzi mieszając zmysły, zimnymi ustami ciszy pieści uszy, kaleczy niespełnionych namiętnością serca .
Niekończące się oczekiwanie pełne złudzeń, by w końcu przyznać, że wybiła godzina, aby na parkiecie goryczy zatańczyć ze smutkiem.
Gdy spojrzysz w szmaragdowe oczy, zobaczysz w czarnych framugach źrenicy przepaść bez dna.
Niestałość w stały przerodziła się nawyk, a zgłodniałe serce domaga się więcej...
"Przypełznę uniesieniem dzikim i cicho położę się u twoich nóg. Schyl się, tyle złota tak blisko"
[Poświatowska]
piątek, 22 lutego 2008
skomentuj 22
♥155.
"Zdyszany szept zegarka, pęknięte lustro słowa
Sen, bezsenność rytmiczna, czternastosylabowa
Z cezurą na skurcz serca: śmierć, która sercu śpiewa"
[wojaczek]
Życie zdaje się być nieuniknioną przerwą w nieustającym śnie. Może zza szkaradnie niebieskich drzwi szafy wciśniętej w kąt pokoju wylecą perwersyjnie czerwone motyle, a może to zgłodniałe szarańcze. Wpycham na siłę fragment układanki w to samo puste miejsce, mimo że tutaj nie pasuje. Więzień własnego egoistycznego ja.
Dziś rano przyszło mi na myśl, żeby dać na imię mojemu nieistniejącemu kotu Wolfgang. Całkiem smacznie.
Mam nadzieję, że tym razem na dłużej.
niedziela, 17 lutego 2008
skomentuj 61
♥154.
'Zatrzymać choć na krótko taką chwilę
Zatrzymać ją pełną światła i ciszy
Chwilę nieprzerwanej nadziei
Która wyprowadzić by nas mogła
Z krwawiącej nocy i mgły
Z daremnego życia i śmierci
Zatrzymać choć na krótko taką chwilę.'
[k.ratoń]
Jestem i pamiętam, choć wszyscy zapomnieli. W pokoju ze szkła, po cienkiej tafli poruszając się niezbyt uważnie, o rysę nietrudno. Wydostać się stąd - myśl nagle uderzyła do głowy. Rozpalone odłamki słów w ścianę sumienia wbija lustro duszy. Ale co zrobić, jeśli afektu płomień serce odmienił.
piątek, 14 grudnia 2007
skomentuj 16
♥153.
Połyskujące w migotliwym świetle wewnętrznej euforii, rozpraszające ciemność najmroczniejszych zakamarków ich skrzydła trzepocą lekko, niewinnie, swą słodką melodią usypiając niepokój.
Z twoich otrutych ust wydobywa się bezgłośny krzyk.
Czarnieją, gniją powoli, rozrywane nienawiścią motyle. Porcelanowa twarz przeraża uśmiechem. Dobrze wiem, że pod spodem jak lukier słodkie, roztopione ostre kryształy spływają ciężkie po twarzy bezbronnego dziecka. Gdy co dzień spada w nieznane, uderza o rzeczywistość, rozpryskując się na milion małych śmierci.
piątek, 19 października 2007
skomentuj 49
♥152.
"Czas nie jest sprzymierzeńcem głodnych. Ta kobieta chciała go pokonać. Fakt, zabiła. Fakt, własne dzieci. A co miała zrobić? Przecież już od miesięcy jedli tylko to, co wyprosiła w sklepie na zeszyt. Ale zeszyt się skończył.
Kasza manna na wodzie? Dobre i to. Chleb z cebulą? O ile był chleb. I te ciągłe pytania Hani. Mamo, a jak smakuje pizza? Mamo, a hamburger, ten, co go widziałam w reklamie, to on dobry? Jak myślisz? Mamo, a jak będziemy mieli pieniążki, to mi kupisz jogurt, taki z nalepkami...
Mamo, a jak będziemy mieli pieniążki....
Ona wiedziała, że nie będą ich nigdy mieli, więc po prostu je zabiła. Wcale nie za....Za cokolwiek, ale aby...Aby już nigdy nie były głodne, nie chodziły w dziurawych butach, aby nie płakały, nie krzyczały i aby...aby dały jej wreszcie święty spokój."
"Za swój czyn odpowiedziałaby już po tamtej stronie. Może Bóg by jej wybaczył? To przecież On stworzył ten świat, w którym dzieci są głodne."
"Ta druga kobieta, ta, która zadusiła własnymi rękoma, ona też nie zrobiła tego bez przyczyny. Tylko mężczyźni umieją zabijać dla zabawy, bez sensu i celu. To oni są panami świata, tego jednego i wszystkich własnych, ograniczonych ścianami mieszkań.
Lubił to robić. Przywiązywał ją do taboretu, rozbierał i bił. Więc karał ją za wszystko, mocno i długo. A matka patrzyła.
Prosiła, błagała, tłumaczyła, ale on nie słuchał.
A potem ta dziewczynka nie dawała rady, bo za bardzo ją bolało, tym pasem, po gołej pupie, i w około rozlewała się kałuża moczu. A ojciec kazał go zlizywać z podłogi. Dokładnie! Jeszcze tu ! Pod szafą.
A matka patrzyła.
Więc zabiła tę dziewczynkę.
Udusiła ją z bezsilności, rozpaczy i miłości. Żeby już nie cierpiała. "
"Po co było czekać? Bo wierzyła w sądy? Bzdura. Są bezduszne. W pomoc? Skąd? Zza ściany? Za ścianą głosy cichły, kiedy trzeba było coś zrobić."
"A jak państwo zareagowali na wiadomość..."
Mikrofon wędrował z ust do ust i "państwo" mówili, jakie to straszne, jak ich to zaskoczyło, jak bardzo byli wstrząśnięci. O tak. Byli wstrząśnięci.
"Nic nie zapowiadało tragedii..."
Mali zakłamani ludzie udawali, że nie, nic nie słyszeli , nic nie widzieli, nic. Wtłoczyli się w najlepsze ubrania i uczucia, żeby jak najlepiej wypaść, bo będzie telewizja. Już zapomnieli, co było. Zapomnieli, jak chodziła od domu do domu, prosząc o pomoc? Zapomnieli, jak schodzili jej z drogi, bojąc się, że ich zaczepi. Nie, nic nie zapowiadało tragedii. Nic!
"Czy ksiądz widział, co się dzieje z tą kobietą..."
I miejscowy proboszcz też dodał swoje trzy grosze, jak to się zdziwił i zmartwił. On, który troszczył się tylko o dach nad kościołem, teraz udowodnił, że gdyby wiedział, gdyby widział, to by zareagował. Jasne, tak jak wtedy, kiedy nie dopuścił jej syna do pierwszej komunii? Bo co? Bo sparaliżowany? Bo niedorozwinięty? Bo nie mówi?
Chcieli, żeby go zamknąć w czterech ścianach, żeby go ukryć i żeby się go wstydzić. Kaleka - to takie nieeleganckie. I jak miałoby to wyglądać? Podczas pięknej uroczystości?"
"Mówią, że tylko Bóg ma prawo zabijać.
Jeżeli ją zabiję, będzie szczęśliwa. Może nie tak zwyczajnie, ale nie będzie głodna, nie będzie bita, nie będzie gwałcona. Nie będzie samotna.
Czy ci bezmyślni ludzie po uszy napakowani sloganami wiedzą, co mówią? To właśnie, że ją zabiję, nada jej życiu znamię godności. Tylko to. "
[Iwona Banach 'chwast']
sobota, 13 października 2007
skomentuj 24
♥151.
"Dawno w lustrze naprzeciw mnie
Nikogo nie ma już, a ja
Nie widzę nic prócz białych ścian.
Roztopił się już mój nikły cień,
W podłogę wniknął u mych stóp.
Dla bliskich strata, ale nikt
Nie zauważył...
Nie była to gwałtowna śmierć
-wolne znikanie
To prawda, że...
wolne znikanie
Wyraźny profil rozmył już się
Jak mydło w wodzie, w cieniu czerń.
Ciało przepuszcza światło w dzień
Przyjaciół śmiech dobiega mnie,
Choć mieli płakać i nosić czerń.
To był bolesny cios, lecz nikt
Nie zauważył..."
[efae]
Wolne znikanie...
Ich słowa, szklane sztylety ostre jak sople lodu wyrwane wprost z krainy wiecznego egoizmu, co wypełnia ich ciała wzdłuż i wszerz, i rozlewa się wyniośle, kapie z ust obficie...Spadam w ramiona Rzeczywistości, a ona zwierciadło duszy tłucze bez skrupułów. Krzykiem obudzę śpiących. Tego dźwięku nie zapomni nikt...
piątek, 14 września 2007
skomentuj 32
♥150.
"Przyglądałam się wirującemu pod sufitem wiatrakowi o potężnych, ostro kłębiących powietrze skrzydłach. Nagle jedno z nich urwało się i zaczęło ścinać głowy siedzących ludzi. W ostatniej chwili umknęłam pod stolik. Krew jasnym, żywym strumieniem rozpryskiwała się po ścianach, tworząc abstrakcyjne malowidło wzbogacone mozaiką z ciepłych mózgów. W kawiarni zapanowała cisza, wiatrak sam się zatrzymał. To naprawdę nie była moja wina."
[b.rosiek - kokaina]
Szczęście, że w szkole nie ma wiatraków.
wtorek, 4 września 2007
skomentuj 28
♥149.
I znów wypełzł nieśmiało na mokrej jeszcze wczoraj twarzy niezgrabny, nietrwały uśmiech , jakby rozpaczliwie usiłował wyostrzyć rysy, roztopić lód, pokruszyć kamień, uwolnić od niemych krzyków, jednego wielkiego dzikiego ryku tłumu wołającego bezlitośnie "więcej głów". Każda myśl policzkuje boleśnie, kiedy ciemne, mokre chmury przysłaniają widoczność. "Odsuń się. Nie proś o pomoc. Nie jest Ci potrzebna". Tylko czyj to głos?
czwartek, 30 sierpnia 2007
skomentuj 51
♥148.
"Ocieram przecinek łzy
W długim, złożonym zdaniu życia
(...)
Żaden nie stworzył mnie bóg
Z kamienia wykuł mnie wróg
(...)
W strumieniach świateł ma twarz
pilotem zmieniam swe nastroje
Lecz głowa toczy się w noc
Ma głowa wtulona w koc"
EFAE
To zabawne ile obiecuje człowiek kiedy jest za późno.
Kamienieję...Zastanawiam się właśnie w jakie wymyślne, kolorowe, słodkie słowa ubrać sens żeby nikt mnie nie zrozumiał. Nie szukam zrozumienia, szukam spokoju. To wszystko, choć nie jest tego dużo, przerasta mnie.
dodane:
"Sposób na przetrwanie - milczenie
Sposób na życie - przetrwanie
Sposób na milczenie - śmierć"
sobota, 18 sierpnia 2007
skomentuj 14
♥147.
Ciemna strona charakteru, mająca naturę emocjonalną-cień. Cień rozbudził skryty w najgłębszym kącie, zapomniany i zakurzony jeszcze, bo trwający w nieustannym półśnie, ogłuszony majestatycznie słodkim śpiewem paniczny lęk. Mimo że skryty w zawiłych labiryntach umysłu wciąż jest i nie panuję nad nim. Nasłuchuję uważnie, bo będąc jak ociemniałym, przegapić można szepty, malowane magiczną paletą ciszy. Otaczam się grubym murem utwierdzona, że każdy nosi w sobie ładunek samozagłady, uwięziony w przestrzeni zagęszczonej kłamstwem. Wszędzie widac tylko przerażające widokiem nienaturalne grymasy, niezdarne, zagubione gesty. Zmęczone powieki opadają, rozkołysane piszczele rozpadają się w roziskrzony pył. Pora odetchnąć, uwolnić się od spazmatycznego łkania. Nie myśleć o najgorszym.
piątek, 6 lipica 2007
skomentuj 66
♥146.
Powietrze przesiąknięte słodką, odurzającą wonią alchemicznego tańca zmysłów. Czekam z niecierpliwością drżąca, tęsknię niezaspokojona dotykiem.
Głód pragnienia znoszę patrząc zachłannie, pożerając w szalonym delirium widok Twój, by pamiętać, kiedy znów śledzić będę Twoje sny. Dotykam Cię więc spojrzeniem, wodzę po lśniącej skórze z czułością pocałunku motyla. Nigdy nie nasycona, nie pytam już czy to sen czy jawa.
poniedziałek, 25 czerwca 2007
skomentuj 56
♥145.
"O miłości! O ogniu!
Jednym długim pocałunkiem
Spijał duszę moją
Z warg, jak promień słońca
pije rosę."
Fatima, lord Alfred Tennyson (1809-1892)
sobota, 23 czerwca 2007
skomentuj 32
♥144.
"Cały świat zatłoczyły szklane postacie. Ich przezroczyste dłonie i zęby przebijały mnie jak stalowe ostrza. Były prawie niewidoczne, a jakże boleśnie odczuwalne."
Na szybie rozwieszona mieniąca się pajęczyna utkana z miliona drobnych diamencików skąpanych w blasku zachodzącego słońca. To ono sprawiło, że każdy z nich wypełnił się światłem, po czym zniknął.
niedziela, 3 czerwca 2007
skomentuj 26
szablon mój
|